Dokumenty on-line - odwołania od decyzji ZUS
Renta Socjalna

ZUS odbiera renty socjalne

W ostatnich miesiącach dostrzegłam pewną tendencję, coraz częściej o poradę pytają mnie osoby lub rodzice osób, którym ZUS odebrał wcześniej przyznaną rentę socjalną. Większość przypadków dotyczy wręcz absurdalnych sytuacji, gdzie ZUS stwierdza poprawę stanu zdrowia osoby, której obecna wiedza medyczna nie daje szans za wyzdrowienie.

Żeby zgłębić temat niezbędne będzie przytoczenie przepisów dotyczących renty socjalnej.

Otóż zgodnie z art. 4 ustawy o rencie socjalnej, świadczenie przysługuje:

  • osobie pełnoletniej uznanej za całkowicie niezdolną do pracy z powodu naruszenia sprawności organizmu, które powstało:
  1. przed ukończeniem 18. roku życia;
  2. w trakcie nauki w szkole lub w szkole wyższej – przed ukończeniem 25. roku życia;
  3. w trakcie studiów doktoranckich lub aspirantury naukowej.

Renta socjalna może zostać przyznana na stałe jeżeli całkowita niezdolność do pracy jest trwała lub okresowo jeżeli całkowita niezdolność do pracy jest okresowa.

Co oznacza, że osoba jest całkowicie niezdolna do pracy?

Zgodnie z utrwalonym orzecznictwem, przy analizie pojęcia “całkowitej niezdolności do pracy” należy brać pod uwagę zarówno kryterium biologiczne (stan organizmu dotkniętego schorzeniami naruszającymi jego sprawność w stopniu powodującym całkowitą niezdolność do jakiejkolwiek pracy), jak i ekonomiczne (całkowita utrata zdolności do zarobkowania wykonywaniem jakiejkolwiek pracy). Osobą całkowicie niezdolną do pracy jest więc osoba, która spełniła obydwa te kryteria, a więc jest dotknięta upośledzeniem zarówno biologicznym, jak i ekonomicznym. Decydującą dla stwierdzenia niezdolności do pracy jest utrata możliwości wykonywania pracy zarobkowej z powodu naruszenia sprawności organizmu przy braku rokowania odzyskania zdolności do pracy po przekwalifikowaniu. Gdy więc biologiczny stan kalectwa lub choroba nie powodują naruszenia sprawności organizmu w stopniu mającym wpływ na zdolność do pracy dotychczas wykonywanej lub innej mieszczącej się w ramach posiadanych lub możliwych do uzyskania kwalifikacji, to brak jest podstaw do przyznania prawa do renty socjalnej.

W sprawach o przyznanie renty socjalnej prowadzonych przed Sądem, jedynym miarodajnym dowodem dla oceny sądowej zdolności ubezpieczonego do pracy w kontekście orzekania o prawie do renty socjalnej jest wynik badań lekarskich przeprowadzonych przez biegłych sądowych. Biegli sądowi to lekarze wpisani na listę biegłych, posiadający wieloletnie doświadczenie zawodowe i cechy gwarantujące bezstronność i rzetelność opiniowania w sprawach sądowych.

Możliwość uznania całkowitej niezdolności do pracy jest wykluczona przy zachowaniu choćby ograniczonej zdolności, ale w normalnych warunkach, tj. na tzw. ogólnym rynku pracy. Przesłanka niezdolności do jakiejkolwiek pracy odnosi się do każdego zatrudnienia ale w innych warunkach niż specjalnie stworzone na stanowiskach pracy odpowiednio przystosowanych do stopnia i charakteru naruszenia sprawności organizmu. Natomiast wyjaśnienie treści pojęcia “pracy zgodnej z poziomem posiadanych kwalifikacji” wymaga uwzględnienia zarówno kwalifikacji formalnych (zakresu i rodzaju przygotowania zawodowego udokumentowanego świadectwami, dyplomami, zaświadczeniami), jak i kwalifikacji rzeczywistych, czyli wiedzy i umiejętności faktycznych, wynikających ze zdobytego doświadczenia zawodowego.

Zgodnie z wyrokiem Sądu Najwyższego z dnia 17 stycznia 2002 roku, sygn. akt II UKN 709/00, czytamy iż:

“Wykonywanie przez osobę całkowicie niezdolną zatrudnienia pomimo istnienia tej niezdolności, w żadnym wypadku nie uniemożliwia mu prawa ubiegania się o przyznanie renty”.

Jak łatwo dostrzec w niektórych sprawach ZUS odmawiając przyznania prawa do renty socjalnej w jawny sposób nie uwzględnia obecnego orzecznictwa sądów, dlatego kolejny raz zachęcam Państwa do weryfikacji negatywnych decyzji oraz wnoszenia odwołania od decyzji ZUS.

Porady prawne Kraków

Porady prawne ZUS on-line
Tagi
Pokaż więcej
Dokumenty on-line - odwołania od decyzji ZUS

Kinga Matyasik-Ochlust

Jestem radcą prawnym i od 2009 roku prowadzę działalność na obszarze całej Polski walcząc przed Sądami w sprawach o emerytury, renty, zasiłki, świadczenia przedemerytalne, jak również o zaległe składki na ubezpieczenie. Dzięki dziesiątkom przeprowadzonych spraw, jestem w stanie wspomóc swoich klientów doświadczeniem nabytym w procesach, jak również znaleźć racjonalne argumenty na przeciwstawienie się bezzasadnym odmowom w decyzjach dotyczących przyznania gwarantowanych świadczeń.

6 komenatrzy

  1. Według mnie przepisy nie są do końca konsekwentne. Z jednej strony mówi się, że do zaistnienia niezdolności do pracy potrzebne jest spełnienie dwóch czynników – biologicznego i gospodarczego, czyli naruszenia sprawności organizmu oraz braku sprawności pozwalającej na wykonywanie pracy zarobkowej, który jest spowodowany naurszeniem sprawności organizmu (czyli jedno musi wynikać z drugiego). No dobrze, to w takim razie jak traktować przepis mówiący, że “Lekarz orzecznik może wydać orzeczenie również bez bezpośredniego badania stanu zdrowia osoby, w stosunku do której ma być ono wydane, jeżeli dokumentacja dołączona do wniosku jest wystarczająca do wydania orzeczenia.” (§4 rozp. o orzekaniu o niezd. do pr.). W przypadku osób, które nigdy nie pracowały, lekarz w takim przypadku bierze pod uwagę tylko czynnik biologiczny, bowiem jeśli chodzi o obowiązkową dokumentację dołączaną do wniosku, to z czynników gospodarczych jest tylko wymóg wywiadu zawodowego dotyczącego charakteru i rodzaju pracy” (§ 2), czyli więc nie dotyczący wykształcenia, mam rozumieć? Więc jeśli ktoś od urodzenia jest kaleką i nigdy nie pracował i nie pracuje, to lekarz w rzeczywistości ma do dyspozycji tylko dokumentację medyczną, bo wywiad zawodowy odpada. W tym samym paragrafie jest napisane też: “Wniosek o wydanie orzeczenia zawiera: (…) wskazanie okoliczności, które lekarz orzecznik jest obowiązany ustalić.” Czyli jakich okoliczności w przypadku osoby, która nigdy nie pracowała? Medycznych (biologicznego czynnika), czy też gospodarczych (kwalifikacji osoby, jej wykształcenia, wyuczonego zawodu, lub zawodów)? Czyli we wniosku ktoś musi napisać, jakie ma wykształcenie, czy nie musi tego pisać (nie widziałem tego wniosku, więc nie wiem)? Ale zakładam, że nie musi, bo ZUS w swych materiałach informacyjnych nic o tym nie wspomina. Więc w przypadku osoby, która nigdy nie pracowała i nie pracuje, a na przykład stara się o rentę rodzinna, lekarz mając do dyspozycji tylko dokumentację medyczną (bo dokumentacji “edukacyjnej” rozporządzenie nie wymaga) nie może lekarz ustalić okoliczności związanych z czynnikiem gospodarczym, bo po prostu nie ma takich danych. Więc musiałby wezwać “pacjenta” i go przepytać, co umie robić, żeby te okoliczności pozamedyczne ustalić. Ale paragraf czwarty pozwala mu z kolei poprzestać na dokumentacji medycznej. Więc jak to jest?

    Druga sprawa – pisze Pani, że ZUS odbiera renty ludziom, którym obecna wiedza medyczna nie daje szansy na wyzdrowienie. Rozumiem. Ale w ten sposób pisze Pani tak, jakby miał być brany pod uwagę tylko ten komponent biologiczny. A przecież jest istotny tez komponent gospodarczy. Bo choć w stanie zdrowia przez lata według wiedzy medycznej nie mogło się nic polepszyć, a mogło tylko pogorszyć, to w ciągu iluś lat, osoba mogła zmienić wykształcenie z podstawowego na przykład na wyższe; i to jest już zmiana okoliczności związanych z tym czynnikiem gospodarczym, który musi być brany pod uwagę. Oczywiście w przepisach jest napisane, że to lekarz orzeka, czy jest możliwość przekwalifikowania. Ale zastanawia mnie, co należy rozumieć pod pojęciem przekwalifikowanie – nabycie nowych umiejętności, zawodu na tym samym poziomie wykształcenia, czy też przez przekwalifikowanie można rozumieć takie coś, że komuś z wykształceniem śrenim, albo co gorsza podstawowym powie się, że ma zrobić studia? To wtedy przy okazji trzeba by było mierzyć potencjal intelektualny (inteligencję) takich osób do takiego przekwalifikowania.

  2. W uzupełnieniu dodam, że jest taki dokument wewnętrzny w ZUSie jak “Standardy orzecznictwa ZUS” podręcznik (jak mogłoby się wydawać) przeznaczony dla lekarzy orzeczników, gdzie są podane dokładne porametry chorób z podziałem na częściową i całkowitą niezdolność do pracy. Zatem, biorąc to na rozsądek, lekarz orzecznik, posiadając wystarczającą dokumentację medyczną, mógłby orzekać bez wzywania pacjenta opierając się na wytycznych z tego podręcznika (bo nie jest w stanie znać się na wszystkich chorobach). Jednak zgodnie z wyrokiem Sądu Najwyższego (Sygn. akt I UZ 5/15) “orzekanie o niezdolności do pracy nie opiera się na podręczniku >>Standardy orzecznictwa lekarskiego ZUS<<, ale na przepisach". Więc wynika z tego, że mimo, że zdrowie się nie polepszylo, bo nie mogło, to lekarz wcale nie musi to brać pod uwagę, skoro i tych standardów nie musi brać pod uwagę. Wynika z tego, że czynnik gospodarczy (ekonomiczny) ma tu przewagę, a czynnik biologiczny jest tylko "kwiatkiem do kożucha". Więc ZUS może stwierdzić, że co z tego, że zdrowie jest nadal tak samo kiepskie jak było wcześniej, skoro pacjent sobie lepiej radzi, albo podniósł swoje wykształcenie, więc jego kompetencje pozamedyczne do pracy się polepszyły. Zdrowie nie, ale sprawność (zdolność) do pracy tak.

  3. ZUS to banda. Grzymałą-Lubańska krakowski orzecznik własnie uzdrowiła moja córke,które pozostaje od marca br bez srodków do zycia.|Pomocy ludzie zyjemy z renty mojej tj 665 zł i zasiłku pielegnacyjnmego w kwocie 153 zł. Alimenty o ile sa płacone to jet 500 zł.. Jak mamy zyc. Poczytajcie sobie na interencie ile uzdrowien cudownych zaserowowała ludziom

  4. Art. 4 ustawy mówi:
    1. Renta socjalna przysługuje osobie pełnoletniej całkowicie niezdolnej do pracy z
    powodu naruszenia sprawności organizmu, które powstało:
    1) przed ukończeniem 18. roku życia;
    2) w trakcie nauki w szkole lub w szkole wyższej – przed ukończeniem 25.
    roku życia;
    3) w trakcie studiów doktoranckich lub aspirantury naukowej.
    2. Osobie, która spełnia warunki określone w ust. 1, przysługuje:
    1) renta socjalna stała – jeżeli całkowita niezdolność do pracy jest trwała;
    2) renta socjalna okresowa – jeżeli całkowita niezdolność do pracy jest okresowa.

    Z kolei Art. 10.
    1. Prawo do renty socjalnej zawiesza się w razie osiągania przychodu z tytułu
    działalności podlegającej obowiązkowi ubezpieczenia społecznego.
    2. Za działalność podlegającą obowiązkowi ubezpieczenia społecznego, o której
    mowa w ust. 1, uważa się zatrudnienie, służbę, o której mowa w art. 6 ust. 1
    (…)
    6. Prawo do renty socjalnej zawiesza się za miesiąc, w którym zostały osiągnięte
    przychody, o których mowa w ust. 1-5, w łącznej kwocie wyższej niż 70%
    przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia za kwartał kalendarzowy ostatnio
    ogłoszonego przez Prezesa Głównego Urzędu Statystycznego do celów
    emerytalnych

    Mając na uwadze art. 4 i art. 10 ustawy o rentach socjalnych, mamy tu paradoks prawny. Art. 4 mówi, że jestem osobą całkowicie niezdolną, bo nabyłem niepełnosprawność przed 18 rokiem życia. Natomiast art. 10 mówi, że mogę podjąć \”działalność podlegającą obowiązkowi ubezpieczenia społecznego\”, a za taką \” uważa się zatrudnienie, służbę, o której mowa w art. 6 ust. 1
    pkt 4 i 6 ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych,
    lub inną pracę zarobkową albo prowadzenie działalności pozarolniczej.\”
    Tak więc pomimo, że jestem uznany za osobę całkowicie niezdolną do pracy, to mogę tę pracę podjąć i ZUS się tego nie czepia (do dopóki nie przekroczę 70%, bo powyżej ucinają świadczenie).
    Problem zaczyna się na komisjach orzeczniczych, gdyż komisje widząc, że mam rentę socjalną (czyli jestem całkowicie niezdolny do pracy) i widząc wywiad zawodowy (czyli pracuję) popadają w swego rodzaju paranoję i odruchowo odmawiają zgody na świadczenie mówiąc, że albo jestem całkowicie niezdolny do pracy, albo pracuję.
    W myśl takiej interpretacji przepisów, to powinienem kwitnąć w domu za 850 zł miesięcznie i czekać na zbawienie. Albo iść na komisję, ale nie dawać wywiadu zawodowego i mówić, że nikt nie chce mnie zatrudnić, bo jestem całkowicie niezdolny do pracy. Jestem tylko ciekaw, kto będzie siedział całe życie w domu z 850zł. Przecież taka suma to żenada. Skoro mam już siedzieć w domu i nie kalać się pracą to ZUS powinien dać świadczenie zapewniające mi jakieś godne warunki do życia. Przecież czynsz, jedzenie, ubranie, leki kosztują. Za takie pieniądze po prostu taki człowiek musi jakąś pracę podjąć, żeby móc przeżyć.

  5. rzeczywistość jest taka że pomoc w ogóle nie trafia do potrzebujących, większość osób nie ma dokumentacji ani nawet wiedzy i możliwości aby coś “wywalczyć”.
    Dotyczy to zwłaszcza osób chorych psychicznie. Te osoby łatwo zaszczuć i z tego co wiem dokładnie to się robi.
    Prawo jest sformułowanie głupio bo tworzy się system uznaniowy dostępny tylko dla tych którzy mają dostęp do opieki lekarskiej w ogóle – a bez przyznanej renty opieki lekarskiej nie ma. Dokumentację trzeba umieć zdobyć, mieć gdzie trzymać…
    Gigantyczna kasa idzie też na utrzymanie całego tego aparatu – który jest opresyjny i wykluczający, dzielący ludzi na “godnych” pomocy i “niegodnych pomocy” .
    wszystko rozwiązuje się spychologią i budowaniem systemu piramidy – że niby mają płacić ci co już pracują – a ci co z systemu wypadli to co, maja ziemniaki sadzić? na tym polega cywilizacja że zajmuje teren – ci ludzie nie mają dokąd iść, społeczeństwo zajmuje najlepsze tereny.

    Dodatkowo cały ten system ubezpieczeń z góry zakłada że choremu się opłaca pracować – co w sytuacji wolnego rynku pracy zmusza do sprzedania swojej pracy poniżej kosztów, a co za tym idzie zaniżenie wartości podatku z niej uzyskanej – czyli oszukiwanie na podatkach. To tak jakby zmuszać kogoś kto ma uszkodzony samochód do jego sprzedaży, tu, teraz, na pniu, za złotówkę, pomimo iż zarówno on jak i reszta społeczeństwa płaciła za jego ubezpieczenie. po sprzedaży ‘za symboliczną złotówkę’ auta tracą ubezpieczeni – a jest ryzyko ze auto kupi szrot i wtedy wypada z obiegu i już nigdy nie wygeneruje zysku.

    słusznie piszą ludzie że ten system zmusza do niewolnictwa – pozbawia praw. Praw za utrzymanie których społeczeństwo słono płaci – bo po co mu zus?
    Gdyby społeczeństwo chciało ubezpieczenie tylko dla ludzi sukcesu, to podstawą byłby system ubezpieczeń prywatnych. nikt nie śmiałby pobierać rentę ZUS jeśli uważałby się za człowieka sukcesu, szanującego społeczeństwo.
    Społeczeństwo chce ZUS bo samo nie chce płacić za kosztów społecznych związanych z chorobą i ubóstwem – inaczej nikt by tych rent nie potrzebował – bogaci by utrzymywali bezpośrednio biednych.

    Moim zdaniem podstawą powinien być przychód bezwarunkowy (UBI) bo to kompensuje osobom wykluczonym ze społeczeństwa fakt że społeczeństwo zajmuje najlepsze tereny na cywilizację i uprawę – nie da się już jeździć konno, pędzić przez kraj owiec czy bydla czy polować w lasach. ba. nie da się nawet zbierać drewna na opał.
    Ktoś powie że to spowoduje że biedni się rozmnażą – i tym samym przyzna że system który funkcjonuje ma na celu biednych eksterminować (zabijać) . Jest osobnym tematem etycznym jak kontrolować populację i nie da się już spychologią unikać tego tematu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Aby dodać komentarz rozwiąż równanie: *

Close